

|
Marie*** Pożegnalny O, widzę ciebie, jak blask w pomarańczy, kiedy się ją rozkrawa — twoja cisza oświetlała źrenice z daleka, nie tknąwszy jeszcze, jakbyś patrzała jeszcze spoza źrenic — tam, w głębi, gdzie gorąco i czerwień. Jakbyś ramionami i szyją tłumaczyła moim ramionom, gdzie w bliskości jest mijanie się, i czy to było krzywdzące, kiedy było cichsze od ramion, cichsze od szyi, cichsze od rąk. Więc jak otwarte lufciki zapamiętałem wszystkie twoje imiona dziecięce, znałem je tylko ja i pozostały jak śnieg na zewnątrz zatrzaśniętej bramy — cichsze od śmierci i cichsze od ciebie. Gennadij Ajgi *** Marquess*** Pożegnalny O, widzę ciebie, jak blask w pomarańczy, kiedy się ją rozkrawa — twoja cisza oświetlała źrenice z daleka, nie tknąwszy jeszcze, jakbyś patrzała jeszcze spoza źrenic — tam, w głębi, gdzie gorąco i czerwień. Jakbyś ramionami i szyją tłumaczyła moim ramionom, gdzie w bliskości jest mijanie się, i czy to było krzywdzące, kiedy było cichsze od ramion, cichsze od szyi, cichsze od rąk. Więc jak otwarte lufciki zapamiętałem wszystkie twoje imiona dziecięce, znałem je tylko ja i pozostały jak śnieg na zewnątrz zatrzaśniętej bramy — cichsze od śmierci i cichsze od ciebie. Gennadij Ajgi *** |
